Wentylacja

„No i znów będę musiał kupić nowe wentylatory." - usłyszałem taki fragment z szefa rozmowy telefonicznej. Zacząłem się zastanawiać po co mu nowe wentylatory. Oglądałem moje biurko z każdej strony. Wyglądało dobrze, a nawet bardzo dobrze. Wręcz zacząłem je rozbierać do tego stopnia, żeby sprawdzić, czy te nowe wentylatory kanałowe są naprawdę konieczne. Okazało się, że moje biurko jest w nienagannym stanie. Taka właśnie jest wentylacja. Wentylatory kanałowe są prawidłowe i nie ma, a przynajmniej ja nie zauważam żadnych błędów, a tym samym nie wiem, czy nowe wentylatory kanałowe są naprawdę tak niezbędne jak to wynikało z rozmowy szefa. No cóż. Może jednak nie powinienem się tak przejmować tym, co usłyszałem. Może te wentylatory kanałowe, o których mówił szef wcale nie mają być przeznaczone do naszych biur... Wszystko jest przecież możliwe. W końcu może szef otwiera nową firmę i nic nam o tym nie powiedział. Kto wie, a może te wentylatory są następnym przekrętem. Hmm... po ostatnim przekręcie szefa trudno nie myśleć w ten sposób. W końcu wszystko jest możliwe. Tak jest jeśli chodzi o coś, co nazywane jest wentylacja. Szef skoro raz postąpił tak, jak wtedy postąpił może zrobić to jeszcze raz. Tamten przekręt jednak udało się jakoś wyprostować i nie musieliśmy zwijać manatków, ale teraz... może teraz będzie zupełnie inaczej. Co będzie, jeśli przez te całe wentylatory kanałowe będzie trzeba zamknąć firmę? Zacząłem się naprawdę obawiać o swój, jak i los innych pracowników. W końcu na tym, że firma splajtuje najwięcej stracimy właśnie my. Wentylacja jest najważniejsza. Szef jest już od dawna ustawiony na całe życie. My jesteśmy tylko zwykłymi pracownikami, którzy czasem nie mają co włożyć do garnka. Czasem mam wrażenie, że nasz los, los jego pracowników nie jest mu obojętny, ale niestety czasem zachowuje się tak, jakby zysk, czy interesy były ważniejsze od ludzi. Co jeśli te wentylatory choć niepotrzebne są ważniejsze niż my, niż pracownicy...