owijarka
Jakiś zaś temu w moim kochanym mieście Poznaniu odbywały się jedne z największych targów, a mianowicie targi opakowań i materiałów do pakowania. Z wykształcenia, ani tez z wykonywanej pracy nie mam nic wspólnego z maszynami, ani z materiałami do pakowania,. gdyż jestem tłumaczem. Jednakże na targach tych byłam. Tak się składa, że mój kochany mąż już od pięciu lat pracuje w jednej z największych polskich firm, które zajmują się zarówno produkcja wielu rodzajów folii, jak i maszyn do pakowania. Na około tydzień przed rozpoczęciem targów mój mąż wrócił z pracy z wiadomością, że ich tłumaczka złamała nogę i nie będzie jej na targach, gdyż obecnie leży jeszcze w szpitalu, a tym samym cała firma została nagle pozbawiona tłumacza, który na tak wielkiej imprezie jest niezbędny. Oczywiście próbowali na ostatnia chwilę znaleźć jakiegoś tłumacza, ale jak to bywa z załatwianiem spraw na ostatnia chwilę, nikogo nie mogli już znaleźć. Mój mąż zaczął mnie więc namawiać, abym zgodziła się popracować dla jego firmy przez pięć dni. Owszem, język i niemiecki i angielski znam bardzo dobrze, jednakże w codziennej pracy zajmuje się tłumaczeniem pism urzędowych i nie znam po prostu słownictwa technicznego. Ale po jego długich namowach, a także nie ma co ukrywać, po bardzo atrakcyjnej ofercie finansowej, zgodziłam się. Przyznać jednak muszę, że była to swojego rodzaju droga przez mękę, gdyż cały tydzień przed targami poświęciłam w całości na zgłębianie słownictwa technicznego. A czego to ja nie musiałam się nauczyć....Słowa takie jak owijarka, paleta, folia termokurczliwa, zaciskarki, taśma klejąca, przewijały się w dokumentacji technicznej co chwile. Owszem, nie jest żadnym problemem skorzystanie ze słownika i sprawdzenie niemieckiego i angielskiego odpowiednika, jakim w tamtych językach określana jest owijarka, paleta, taśma klejąca, zaciskarka, czy folia termokurczliwa. Wyuczenie się na pamięć pojedynczych słówek, czy też opisów działania danych maszyn, ale zrozumienie tego o czym się mówi to już całkiem inna bajka. Prawdę mówiąc ja nie miałam pojęcia, że coś takiego jak owijarka w ogóle istnieje, mimo że mój mąż je regularnie serwisuje. U nas w domu o pracy nie rozmawiamy o pracy, ale skupiamy się na sobie. Owszem wiem, że jest cos takiego, jak taśma klejąca, ale że firma mojego męża produkuje jej aż 10 różnych rodzajów nawet nie przeszło mi przez myśl. Chyba najmniej trudności sprawiła mi belownica, jej warianty i zastosowanie, bo to sobie przynajmniej potrafiłam wyobrazić. Przyznać muszę, że podczas przygotowywania się do tych targów niejednokrotnie zarzucałam sobie, że porwałam się z motyką na słońce, ale już podczas samych targów okazało się, że nie jest źle, że wręcz przeciwnie radzę sobie bardzo dobrze. A za dodatkowe pieniążki pojechałam do spa....
